Klienci maja prawo az do irytacji i okazywania emocji. My nie.

Sprzątaczka wyciskała mop. Czynność tę wykonywała w iście ślimaczym tempie. Uważny obserwator dostrzegłby od razu, że pani jedynie pozoruje pracę, a całą uwagę poświęca scenie rozgrywającej się w sali konferencyjnej. Starannie opróżniając pusty już kosz na odpadki, spod oka zerkała na wysoką, chudą urzędniczkę. Pani kierownik jak zawsze miała na sobie garnitur i nieodłączną białą bluzkę. Żakiet był koloru czarnego, grafitowego lub szarego w porównaniu do pory roku. Im stało się zimniej, tym ciemniejszy odcień spowijał jej szczupłe ciało. W tej chwili, w czerwcu, garnitur miał odcień letni, czyli bezbarwny. Czółenka w tym samym kolorze dopełniały stroju. Blond włosy, tak jasne, iż niemal białe, miała zwinięte w ciasny kok. Ściągnięte do tyłu wyostrzały rysy twarzy. Wysokie kości policzkowe i zimne, bladobłękitne oczy łagodziły jedynie pełne usta, które zdawały się służące do niej nie pasować. Sucharska zlustrowała swoich podwładnych lodowatym spojrzeniem. Jej dźwięczny głosowanie brzmiał spokojnie, gdy zwracała się do zebranych: - Oczekuję profesjonalizmu i ogarnięcia. Klienci mają prawo do irytacji i okazywania emocji. My nie. Mam wiarę, że taka sytuacja jakim sposobem w dniu wczorajszym większą ilość wiadomości się nie zaakceptować powtórzy. a mianowicie W tym miejscu urwała i utkwiła zimny spojrzenie w jednej z kobiet. - Jak pani osobiście życzy - odparła winowajczyni, uważnie obserwując swoje buty. Nie śmiała podnieść oczu, miała wrażenie, że świdrujący wzrok Sucharskiej sięga aż do jej myśli i szefowa zna je na wylot. Ostatnie zakłady pracowników dotyczyły nie tego, czy kobieta kierownik jest człowiekiem, ale jakiego gatunku istotę reprezentuje. Ona sama obstawiała strzygę. Tadeusz z niechęcią patrzył na wciąż swoją żonę. Dwoje dzieci temu była piękną kobietą, z której teraz pozostał tylresztka. Spory cień, otaksował pogardliwie jej sylwetkę ukrytą pod spodem długą znoszoną spódnicą a także burą bluzą od dresu, kilka rozmiarów za dużą. Figura kobiety pozostawała zagadką. Może to i dobrze, pomyślał. Przynajmniej nie można dojrzeć, jak się zaniedbała na dzieciach. Anielka i Przemek urodzili się w tym danym roku. Córka dzięki początku stycznia, syn pod koniec grudnia. Urodziny obojga dzielił prawie rok, jednak oba wydarzenia nastąpiły sześć lat temu i Tadeusz uważał, że to dostatecznie dużo czasu, by zdobyć figurę. Inne kobiety potrafią schudnąć. Długie kasztanowe włosy żony, które zachwyciły go, gdy się poznali, teraz były matowe, a dzięki czubku głowy dostrzegałduże odrosty. Pod szarymi oczami ocienionymi gęstymi rzęsami widniały fioletowe cienie, a w szczupłej twarzy pojawiły się bruzdy. Ciąża nie oznacza, iż kobieta musi się być trzymane rozlazłą krową, pomyślał wraz z niechęcią. Widząc szok przy szarych oczach,